O nas

TROCHĘ HISTORII…

Skąd pomysł na uSpeak? Przede wszystkim z marzeń i serca 🙂 To efekt kilku lat poszukiwań, prób i błędów, a także ogromnej determinacji i walki z przeciwnościami losu (jak na przykład problemy z instalacją elektryczną podczas remontu lokalu czy niekończące się malowanie sufitów i ścian, które miało potrwać 2 tygodnie, a zajęło półtora miesiąca… :D). Ale po kolei…

Zaczęło się od jednoosobowej maleńkiej firmy z mobilnym angielskim. Samochód był, magisterskie studia filologiczne w trakcie, było mnóstwo sił i zapału – RUSZAM! Informacja poszła w świat – po rodzinie, znajomych. Zaczęły odzywać się pierwsze osoby zainteresowane nauką języka angielskiego ze mną – cieszyłam się jak dziecko 😀 Ale ciągle marzeniem było pozyskanie Klienta „z ulicy”. Jak to zrobić? Wiadomo – reklamować się. Ale reklama kosztuje, materiały reklamowe również… Jakoś „po znajomości” miałam swój pierwszy projekt ulotki i plakatu, poszukałam najtańszej drukarni internetowej i zamówiłam. No ale przecież ulotki same się nie rozniosą, plakaty same nie powieszą, więc trzeba było ruszyć w świat z materiałami reklamowymi. Pamiętam, że to był koniec sierpnia, słońce paliło jak oszalałe, upał niemiłosierny. A ja dzielnie przemierzałam kolejne osiedla, ulice i uliczki żeby rozdać jak najwięcej ulotek. Po kilku dniach stało się – pierwszy telefon od osoby, która znalazła moją ulotkę w swojej skrzynce na listy! Szukała nauczyciela języka angielskiego, który mógłby dojeżdżać do jej 3-letniej córeczki do domu na zajęcia. Oczywiście podjęłam się tego zadania pełna optymizmu i spędziłam z tą dziewczynką 2 cudowne lata nauki 🙂 Później telefon zaczął dzwonić coraz częściej, Klientów zaczęło przybywać, grafik zaczął się wypełniać. Po kilku miesiącach trzeba było już zatrudnić drugiego anglistę, który przejął część zajęć.

Wkrótce zdecydowałam się poszerzyć ofertę o inne języki. Znowu poszukiwanie lektora, zdobywanie chętnych do nauki. Zainteresowaniem cieszył się język hiszpański. A ja cieszyłam się, że mogę realizować swoje plany, próbować, może też czasem błądzić, ale wyciągać z tego naukę. Byłam bardzo zadowolona, ale ciągle czułam, że to za mało, że trzeba w końcu zrobić kolejny krok w rozwoju firmy…

Aż pewnego wiosennego dnia w 2017 roku na spacerze z psem przypadkiem zobaczyłam baner „LOKALE DO WYNAJĘCIA”. To był impuls – zadzwoniłam i od razu umówiłam się z właścicielem na oglądanie lokalu. Umówiliśmy się jeszcze tego samego dnia po południu. Kiedy tylko otworzył drzwi i weszłam do środka, pomyślałam „to będzie moja szkoła językowa” (mimo że cały lokal był po brzegi zawalony różnorodnym towarem, od wielu lat służył jako składzik na przysłowiowe mydło i powidło). Wiedziałam, że chcę się podjąć tego ryzyka, chociaż strach był ogromny. Pozostało jeszcze tylko wyliczenie kosztów remontu i….. KLAPA 😛 Skąd wziąć tyle gotówki?! Nie stać mnie 🙁 Ale przecież dla chcącego nic trudnego… odwiedziłam kilka instytucji wspomagających młodych przedsiębiorców, przeczytałam dziesiątki stron i for internetowych na temat pozyskiwania środków na rozwój biznesu. I udało się! Po kilkunastu tygodniach miałam już gotówkę na koncie i mogłam zacząć remont.

A trochę tego remontu było… burzenie starych ścian, stawianie nowych, wstawianie drzwi, malowanie… w międzyczasie jeszcze problemy z instalacją elektryczną, dodatkowe koszty. Mimo tego pozytywna energia nie gasła i w pocie czoła szykowałam się na wrzesień i wystartowanie ze stacjonarną szkołą językową. Pamiętam to gorączkowe sprzątanie, ustawianie mebli i dekoracji, szorowanie podłóg, stawianie recepcji na dzień (albo raczej noc!) przed otwarciem… I tu moment, w którym chcę podziękować wszystkim, którzy pomogli mi w całym tym procesie – nie będę wymieniać Was z imienia i nazwiska, każdy, kogo to dotyczy wie, że do końca życia będę mu wdzięczna 🙂

W końcu nadszedł dzień oficjalnego otwarcia! Końcówka wakacji, pogoda piękna, ludzie chyba jeszcze nie myśleli o zaczynającym się lada chwila roku szkolnym, bo jakoś cicho, pusto… No ale nie ma co się łamać, jutro też jest dzień! I rzeczywiście – drugiego dnia już ktoś zajrzał, zapytał, powiedział, że przemyśli 🙂 I tak powoli, z dnia na dzień grono uSpeak’owiczów rosło, zatrudniałam kolejnych Lektorów do prowadzenia zajęć. W tym momencie chcę podziękować również Wam – znowu nie będę wymieniać z imienia i nazwiska, chociaż wtajemniczeni i tak wiedzą o kim mowa – jesteście świetnymi Nauczycielami, Pedagogami, Mentorami i po prostu Ludźmi 🙂 Praca z Wami to czysta przyjemność, sama uczę się od Was nowych rzeczy. Dziękuję, że jesteście ze mną i razem ze mną tworzycie to miejsce 🙂

Podsumowując – łatwo nie było, ale przecież początki nigdy nie są łatwe 🙂 Cieszę się, że na swojej zawodowej drodze spotkałam tyle przychylnych mi osób i uważam, że jestem mega szczęściarą, że mogę łączyć swoją pracę ze swoją pasją i realizować dzięki temu swoje cele i marzenia.

Życzę tego każdemu.

Iga Mroczek – założycielka, właścicielka, ale przede wszystkim lektorka uSpeak 🙂

Zobaczcie, jak to tworzenie wyglądało 😉